Zginął człowiek.
Wysoko w górach, podczas ekstremalnej wyprawy. Nie pierwszy to taki zapaleniec, i zapewne nie ostatni. Gdyby nie był narodowości polskiej, nikt z naszej społeczności by nie zareagował. Zresztą, do czasu informacji, że polski himalaista potrzebuje pomocy, nikt nie interesował się samą wyprawą.
Nanga Parbat - ośmiotysięcznik, dziewiąty co do wielkości szczyt świata położony w Himalajach, w obszarze Kaszmiru, w północno-wschodnim Pakistanie. Wielu z później komentujących śmierć człowieka w górach, akcję ratowniczą, zasadność czy niezasadność wyprawy, nawet teraz nie wie, gdzie ta góra leży i co to za teren.
![]() |
| fot. z www.wp.turystyka.pl |
Tak samo, jak niewielu z nich wiedziało o istnieniu takiego człowieka jak śp. Tomasz Mackiewicz. Tak samo, jak niewielu wie, co to himalaizm, kim są ludzie, którzy z narażeniem własnego życia włażą na najwyższe szczyty świata, w różnych porach roku. Tak samo, jak niewielu z nich się orientuje, która to była wyprawa śp. T. Mackiewicza, żeby ten szczyt zdobyć.
Po co ludzie idą w takie góry? Nie wiem, w zasadzie - nie interesuje mnie to i nie analizuję tego. Hobby to hobby, kosztuje wiele, niektóre kosztuje życie. Czy ma zatem sens roztrząsanie, dlaczego ktoś kupuje stare bibeloty, a ktoś inny skacze ze spadochronem? Kim jesteśmy, że przypisujemy sobie prawo komentowania czyjegoś życia i sposobu, w jaki wydaje swoje pieniądze czy spędza swój czas? Jeszcze żebyśmy faktycznie wiedzieli, o czym mówimy...
Niestety, pomimo nikłej wiedzy na dany temat, komentujemy wszem i wobec, niezależnie od poziomu wykształcenia czy zajmowanych stanowisk. Zarówno fan "M jak miłość" czy "Korony królów" jak i manager dużej korporacji, czy przedsiębiorca prowadzący swoją firmę.
Nagle większość z nas stała się ekspertami od wspinaczek górskich. Bo któż z nas nie był w górach???😜 Niektórzy nawet do Morskiego Oka czy na Kasprowy Wierch dochodzą na własnych nogach😉
Od kilku dni większość jest specjalistami, jeśli chodzi o Himalaje. Siedzą i analizują, czy wyprawa miała sens, kto mądry idzie w góry zimą, dlaczego uczestnicy nie mieli ubezpieczenia na wypadek akcji ratunkowej, czy akcja ratunkowa była przeprowadzona prawidłowo, i kto powinien tam zginąć, a kto powinien być wygranym.
Oczywiście tematem rozważań jest też aspekt finansowy czyli dlaczego ktoś ma płacić za akcję ratunkową. Te głosy oburzenia, że "gdyby ktoś wydawał moje pieniądze na ratowanie śmiałków pozbawionych rozumu, to też bym się wkurzył".
Moja odpowiedź - wkurzaj się, Twoje pieniądze w postaci podatków i tak są marnowane przez polityków na wiele sposobów.
Albo druga strona sytuacji - nagle część z komentujących jest niesamowicie związana emocjonalnie z ofiarą. Do niedawna nikomu szerzej nieznany śp. Tomasz Mackiewicz stał się w ostatnich dniach "naszym Tomkiem". Poczucie tożsamości narodowej nie pozwala nam nie podkreślać, że oto zginął "Polak", "krajan", a jakaś tam Francuzka miała czelność przeżyć. Poczucie własności narodowej nie pozwala nam przestać podkreślać, że to był "nasz" człowiek. A zatem "nam" stała się tragedia.
Ktoś może mi zarzucić, że jestem pozbawiona empatii, skoro tego nie rozumiem. Nie jestem. Dla mnie w całej tej sytuacji zginął człowiek i to jest tragedia. Zginął w trakcie robienia czegoś, co kochał. I zapewne wiedział, jakie są konsekwencje. Tacy ludzie mają za sobą ileś tam wypraw, wiedzą jakie jest ryzyko. To dlaczego to robią? To tak jakby pytać, dlaczego Kolumb popłynął do Ameryki, Maria Curie-Skłodowska bawiła się pierwiastkami, a prof. Religa przeszczepił serce.
![]() |
| fot. z www.sportowefakty.pl |
Są ludzie, którzy w swoim życiu przełamują pewne bariery, z sobie tylko znanych powodów. To może być rzucenie ciepłej państwowej posady na rzecz prowadzenia własnej firmy, albo wejście zimą na Rysy. To może być zarówno opłynięcie świata w małej jednoosobowej łódce, jak i powiedzenie "nie" swojemu partnerowi. Bariery, które chcemy pokonać, są różne. Tak jak i powody, dla których to robimy, albo nie robimy.
Z jakiego zatem powodu ludzie narażają swoje życie? Najlepiej zapytać ich samych. Spytaj chirurga, czy nie boi się zakażenia HIV czy innym paskudztwem podczas operacji. A skoro się boi, to dlaczego operuje.
Przede wszystkim spytaj sam siebie, dlaczego tak Cię to frapuje, że ktoś robi coś ryzykownego. Może dlatego, że sam byś chciał, a nie masz odwagi...

